Następnego dnia obudziłam się, bo zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Dzień dobry królewno. Jak ci się spało?
-Dobrze- przeciągnęłam się, uśmiechnięta.
-Pamiętasz, że dzisiaj przychodzę po ciebie do szkoły, prawda?
-Jak mogłabym zapomnieć?
Wstałam, podeszłam do szafy i wyciągnęłam swoje ulubione ciuchy. Czarną koszulkę z wilkiem, jeansy i czarne trampki za kostkę.
-Co będziemy robić po szkole?- zapytał mnie.
-To ty powinieneś coś zaplanować.
-Zgoda, w takim razie daj mi trochę czasu do namysłu. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Po szkole Michael czekał na mnie na dziedzińcu. Wziął ode mnie torbę, oczywiście nie bez sprzeczki, i poszliśmy w stronę domu.
-To co? Już masz jakiś plan?
-Owszem. Przyjadę po ciebie o osiemnastej, ubierz się elegancko, dobrze?
-Nie ma problemu.
Tak jak mówił, przyjechał po mnie o szóstej. Ubrałam się w granatową, prostą suknię i umalowałam się. Michael ubrany był w garnitur, a pod nim błękitna koszula. Zmierzył mnie od stóp do głów, powoli jadąc wzrokiem od moich butów, do oczu. Zarumieniłam się.
-Ślicznie wyglądasz.
-Ty również.
-Gotowa?
-A na co, tak właściwie?
-Zaraz się przekonasz- wyciągnął do mnie rękę.
Wsiedliśmy do auta i Mike zawiózł nas do restauracji. Usiedliśmy pod ścianą w kącie, żeby nie być na widoku. Na dodatek obsługa przyniosła nam parawan. Było bardzo prywatnie. Michael zamówił dla nas coś do picia i przystawkę. Patrzył się na mnie, jak w obrazek i głaskał kciukiem moją dłoń, którą trzymał.
-Dlaczego w ogóle się we mnie zakochałeś?- zapytałam.
-Bo jesteś inna, niż wszystkie. Jesteś śliczna, miła, kochana. opiekuńcza, mądra, rozważna, utalentowana, skromna... Mnie nie pociągają dziewczyny, które malują się, żeby poderwać chłopaka. Wolę takie, które lubią się bawić, śmiać, ale nie są sztuczne i nie chcą zwrócić na siebie koniecznie uwagi. Ty jesteś po prostu idealna.
-Nikt nie jest idealny...
-Ty dla mnie jesteś- ucałował moją dłoń i pogłaskał mnie po policzku.
-To słodkie. Dziękuję.
Uśmiechnął się kącikiem ust. Odgarnęłam mu włosy z oczu. Michael nachylił się i pocałował mnie. Po kolacji pojechaliśmy do domu. Następnego dnia miał zajęcia taneczne. Rozgrzewkę zaczął od utworu LMFAO "Sorry for party rockin' ". Następnie już tańczył do swoich piosenek. Kiedy wracaliśmy, zaczął padać deszcz. Mike zdjął swoją kurtkę i nałożył ją na mnie.
-Nie wygłupiaj się, będziesz chory!- powiedziałam.
-Dam sobie radę.
Poszliśmy do niego do domu. Przebrałam się w suche ciuchy, które mi dał i zeszłam do kuchni.
-Zrobiłem ci herbatę- odrzekł.
-Dziękuję.
-I rozpaliłem kominek.
W pięknym oświetlonym salonie palił się kominek- jedyne obecne źródło światła, tego wieczoru. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy jakiś film. Nie wiem jaki, bo dzisiaj wybierał Michael. Potem odwiózł mnie do domu. Nie czułam się najlepiej. Szybko zasnęłam. Rano obudziłam się z katarem. Postanowiłam nie iść do szkoły. Akurat, kiedy miałam kończyć lekcje, zadzwonił Mike.
-Alex, gdzie jesteś?
-W domu.
-W domu?
-Tak, rozchorowałam się troszkę.
-Poczekaj, zaraz przyjadę.
-Nie ma takiej potrzeby...
-Jestem twoim chłopakiem i muszę się tobą opiekować. Nie wstawaj z łóżka, jasne?
-Jasne...
-Świetnie.
Po dziesięciu minutach wszedł do mnie do pokoju.
-Drzwi były otwarte?
-Tak.
Pewnie jak zwykle rodzice ich nie zamknęli. Zdarzało się tak czasami. Michael usiadł na skraju łóżka i pogłaskał mnie po głowie.
-Jesteś cała rozpalona- powiedział zaniepokojony- zaraz przyniosę ci coś na zbicie temperatury.
Przyniósł mi tabletki. Poczułam się po nich lepiej, ale dalej kichałam i bolało mnie gardło. Zrobiłam miejsce Mikowi. Usiadł obok mnie, a ja oparłam się głową o jego pierś.
-A ty nie jesteś chory?- zapytałam zdziwiona.
-Nie. Czuję się świetnie.
-Może pojedź do domu, zanim cię zarażę?
-Zarazki mnie nie obchodzą, tylko twoje zdrowie. Będę tu z tobą siedział, póki nie poczujesz się lepiej.
Po godzinie siedzenia, Mike zszedł na dół i zrobił mi rosół. Musiałam przyznać, że wyszedł mu bardzo dobrze.
-Lepiej się czujesz?- zapytał.
-O wiele.
Pocałował mnie w czoło i usiadł obok.
-Cieszę się. Posłuchaj... A czy twoi rodzice wiedzą, że my...
-Że jesteśmy razem?- dokończyłam za niego.
Kiwnął głową.
-Nie, nie wiedzą- powiedziałam obojętnie.
-To może... czas im powiedzieć?
-Nie, jeszcze nie.
-Jesteś pewna?
-Tak. Nie chcę im jeszcze mówić.
-Nie ufasz im?
Odwróciłam się w stronę Mika, pogłaskałam go po policzku i westchnęłam zasmucona:
-To nie tak, że im nie ufam, ale czuję się dla nich obca. Tak mało czasu spędzaliśmy razem, że nie czuję się członkiem rodziny Morgan. Tylko... jak ktoś inny.
-Alex, to że nie mają dla ciebie za dużo czasu, to nie znaczy, że cię nie kochają. Jesteś ich córką, a to są twoi rodzice.
-Wiem, tylko...
-Oni kochają cię tak bardzo jak ja. Może po prostu nie umieją tego okazać. Daj im szansę.
Spojrzałam mu głęboko w oczy. Widziałam, że nie kłamie. Właściwie, dlaczego by miał?
-Zrobisz to dla mnie i powiesz im?- zapytał.
Pokiwałam głową, choć wiedziałam, że to będzie trudne. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Rodzice znali Michaela i uważali go za dobrego chłopaka, ale nie wiedzieli o naszym uczuciu do siebie. Czas nadszedł. Drzwi się uchyliły.
-Jak się czuje moja córeczka? O, witaj Michael.
-Dzień dobry, proszę pani. Wpadłem się zająć Alex.
-To miło z twojej strony. A jak się czujesz córciu?
-Dobrze. Mamo, ja muszę ci coś powiedzieć...
-Słucham.
Mike złapał moją dłoń, po czym kiwnął mi głową, że to ten moment.
-Kocham Michaela, a on kocha mnie. Jesteśmy razem i nie obchodzi mnie to, czy będziecie to akceptowali, czy nie.
-Alex. Michael to świetny chłopak. Lepszy od Josha, którego szczerze mówiąc nie lubiłam. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że wam się ułoży. No muszę lecieć z powrotem do biura, bo przyjechałam tylko po dokumenty. Papa gołąbeczki.
Wyszła. Po kilku sekundach kompletnej ciszy odezwałam się.
-Co tu się właściwie stało?
-Cóż...- zaczął Mike- Twoja mama wparowała do pokoju, ty jej wyznałaś, co do mnie czujesz i że jesteśmy razem, po czym ona się ucieszyła i wyszła.
-Jakoś dalej to do mnie nie dociera.
Nagle Mike z końca łóżka zaczął się do mnie skradać. Potem przyszpilił mnie do materaca i wpił się w moje usta.
-Michael, zarazisz się.
-Wolę się zarazić i móc cię pocałować, niż być zdrowym i nie móc.
Ponownie mnie pocałował. Pod wieczór kazałam mu iść do domu, ale on oczywiście uparł się, że chce zostać. Po półgodzinnej sprzeczce postawił na swoim. Położył się koło mnie i zasnęliśmy. Obudziłam się rano. Ubrałam się, umyłam i poszłam do szkoły. W drodze powrotnej usłyszałam głos:
-Alex, poczekaj!
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Michaela. Tak bardzo się ucieszyłam, że rzuciłam mu się na szyję.
-Mieliśmy dzisiaj potrenować śpiew w duecie, pamiętasz?
Kiwnęłam głową.
-W takim razie chodźmy. Zjemy coś u mnie.
Złapałam go za rękę i poszliśmy dalej. Po zjedzeniu obiadu, zaczęliśmy śpiewać duet. Ciągle chciałam powiedzieć mu "Kocham cię..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz